zdaję relację. juz wróciłam i było naprawde słabo. dziewczyny w białych kozakach i chłopaki... ach szkoda gadać. wypiłam dwa welcome drinki i się zawineliśmy. pojechaliśmy z Mackiem do tesco, kupiliśmy pomidory, ciabaty i świerzą bazylię. zrobiłam późną kolację-bruschette, niestety nie jest zdrowo jeść tak późno ale cóż, byliśmy głodni. a na stacjii benzynowej spotkałam Adama Fidusiewicza, to niesamowite , że w najmniej oczekiwanym momencie spotkasz kogoś z kim dawno się nie widziałeś. przeznaczenie. aaaa, Maciek kupił mi mega pidżamkę, oczywiście w tesco. pokazuję.